niedziela, 24 marca 2019

Bajka o Rašce i inne reportaże sportowe - Ota Pavel

Sportowiec to też człowiek

Ta niewielka objętościowo książeczka trafiła do mnie jako podarek. Muszę przyznać, że miałam pewne obawy, co do zawartości, bo jednak reportaż sportowy to nie jest gatunek literacki, po który chętnie sięgam. Niepotrzebnie. Okazało się bowiem, że to zbiór interesujących historii o ludziach i sile ich ducha.

Ota Pavel opowiada o czeskich sportowcach, których nazwiska są już dziś być może zapomniane, albo w ogóle nieznane, jeśli ktoś, podobnie jak ja, nie śledzi z zapałem wydarzeń sportowych, a tym bardziej nie interesuje się historią sportu. Jednak nawet takim ignorantom, jak ja, książka powinna się spodobać, ponieważ autor pisze o nich w wyjątkowy sposób. Pokazuje nie tyle zawodników, co zwykłych ludzi, ich wątpliwości, walkę z przeciwnościach losu, a przede wszystkim z samym sobą, ze swoimi słabościami. Widzimy, jak dzięki ciężkiej pracy, wytrwałości i marzeniom osiągają sukcesy. 

Zbiór zawiera dziewięć historii. Jedne są lepsze, inne gorsze, ale wszystkie napisane ładnym językiem i wypełnione emocjami. Tytułowa "Bajka o Rašce" to opowieść o wielokrotnym mistrzu narciarskim Jiřím Rašce. Jest to nie tylko najbardziej ubaśniowiony tekst w książce, ale też najpiękniejszy. Takie wzbogacenie prawdziwych wydarzeń o elementy stworzone w wyobraźni autora dało w efekcie historię, która wciąga w swój świat; opowieść, z której płynie ciepło i humor. Pokazuje ona też komunistyczną rzeczywistość Czechosłowacji i ówczesne podejście do sportowców. Zresztą ta kwestia poruszana jest prawie we wszystkich reportażach. Najmocniej jest ona zaznaczona w opowieści o kolarzu Janie Veselý "Kiedy ci nie idzie". Nie dziwi jego zgorzknienie, gdy po latach intensywnych treningów, kombinowania skąd wziąć pieniądze na życie i naprawy roweru, po zdobyciu wielu medali, za które nie dostało się ani grosza, okazuje się, że cała ta praca i sukcesy nie mają znaczenia. Bo kiedy przychodzi chwila słabości, kiedy organizm odmawia posłuszeństwa i trzeba przerwać wyścig, Czechosłowacki Związek Sportowy nakłada na człowieka karę i każe zwrócić tytuł Zasłużonego Mistrza Sportowego.

Wyjątkowo dużych emocji dostarczył mi tekst "Wejście na Eiger" - historia pierwszego czechosłowackiego wejścia zespołu Radovan Kuchař i Zdeno Zibrínu na najbardziej wysunięty na wschód szczyt Alp Berneńskich. Pavel opisał to wydarzenie niezwykle plastycznie, dzięki czemu z łatwością wczułam się w ich sytuację. Spadające kamienie, nocowanie w szczelinach skalnych, chwile zwątpienia i strachu, potoki wody uniemożliwiające wspinaczkę, a za chwilę lód, w który hak za nic nie chce się wbić. Niesamowite, ileż to potrzeba wewnętrznej siły, zapału, ale i pewnie natury ryzykanta, żeby podjąć się takiego ciężkiego, niebezpiecznego wyzwania. Naprawdę podziwiam. 

Drugim pod względem długości tekstem po "Bajce.." jest opowieść o Emilu Zátopku - biegaczu, którego świat sportowy nazywał Czeską Lokomotywą. "O tym, jak pobiegł Zátopek" opowiada o jego młodości, o tym, jak zaczęła się jego miłość do biegania, niezwykłej pracowitości i nowatorskich metodach treningu. Poznamy też historię sławetnego występu na igrzyskach olimpijskich w roku 1952, kiedy to wystartował w trzech konkurencjach: w biegach na 5000 metrów, na 10.000 metrów oraz w biegu maratońskim i po każdej z nich stanął na najwyższym stopniu podium. W swoich czasach zdobył wszystko, co było do zdobycia, pobił wszelkie ówczesne rekordy: olimpijskie i świata. Do tego był serdeczny, otwarty i porozumiewał się w siedmiu językach. Niezwykła postać.

Zdecydowanie warto zaznajomić się z tym nietypowym zbiorem reportaży sportowych. Daje on możliwość poznania ciekawych ludzi, ale też pokazuje, że sukces wymaga pracy oraz wytrwałości. Ten wniosek jest o wiele bardziej uniwersalny i pozaczasowy. Bo nie jest tak tylko w sporcie. To dotyczy każdej dziedziny. Jeśli chce się być w czymś naprawdę dobrym, to trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Nie wystarczy jedynie położyć się i marzyć. Trzeba każdego pracować, żeby te marzenia się spełniły. Inspirująca lektura.



Tytuł: Bajka o Rašce i inne reportaże sportowe
Tytuł oryginału: Pohádka o Raškovi
Autor: Ota Pavel
Tłumaczenie: Justyna Wodzisławska
Seria: Stehlík
Wydawca: Dowody na istnienie
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 160
ISBN: 978-83-943118-5-8

niedziela, 24 lutego 2019

W ciemność - Anna Bolavá

Droga do unicestwienia

Anna Bolavá (właśc. Bohumila Adamová) zaczynała jako poetka. "W ciemność" to jej debiut prozatorski, który w Czechach nie tylko został zauważony, ale zdobył także nagrodę Magnesia Litera w kategorii Proza. Mój kontakt z tą książką nie był łatwy. Autorce udało się wzbudzić we mnie szereg emocji, które sprawiały, że powieść porzucałam, by za jakiś czas znów do niej wracać, dając się wciągnąć w mroczny, ciężki, niepokojący, destrukcyjny nastrój wypełniający jej kartki. 

"W ciemność" to historia Anny Bartákovej, kobiety w średnim wieku, której rytm życia wyznaczają cowtorkowe wizyty w skupie ziół. Jest ona nie tylko bohaterką powieści, ale i narratorką. To jej oczami obserwujemy świat i to ona decyduje, co nam pokazać. Ma to swoje minusy - nie wiemy, co doprowadziło ją do sytuacji, w której się teraz znajduje, czemu jest taka, nie znamy jej przeszłości. Możemy jedynie snuć przypuszczenia na podstawie strzępów informacji, które nam przekazuje, ale nigdy nie będzie to pełny obraz. W sumie to tak, jak w życiu - też niejednokrotnie oceniamy innych nie znając motywów, jakimi się kierują, czy np. przykrych doświadczeń życiowych, które mogły wpłynąć na ich podejście do ludzi.

Jaka zatem jest Anna? Poznajemy kobietę samotną, unikającą ludzi, schorowaną, która poświęciła swoje życie zbieraniu ziół. Jak mówi o sobie: "Niczego innego już w życiu nie pragnę. Tylko żeby udał się kolejny dzień i żeby wtorek przyszedł jak najszybciej. Żeby tak bardzo nie bolało, a do skupu trafił jeszcze jeden pełny, przewiązany sznurkiem worek". W miarę czytania okazuje się, że pasja do ziół przeradza się coraz bardziej w obsesję, a jednocześnie jest formą ucieczki od rzeczywistości i przeszłości. Zioła obecne były w jej życiu od dziecka (zbieraczką ziół była jej ukochana babcia), ale kiedyś żyła bliżej ludzi - spędzała czas ze swoimi kuzynkami, skończyła studia, tłumaczyła książki, miała męża. Czemu to wszystko porzuciła? Czy tak bardzo została zraniona? Teść zatruwał jej życie? Nie mogła spełnić się w macierzyństwie? Miała dosyć zabiegania, pędzącego do przodu świata? Pragnęła spokoju i wolności, życia bliżej natury? Jak wspomniałam, motywów można się tylko domyślać. Jedyne, co jest pewne, to obserwowany przez czytelnika stopniowy rozpad duszy, ciała i umysłu bohaterki. Anna zapada się w ciemność. Stopniowo zamyka się we własnym świecie wypełnionym zapachem roślin i szelestem suszonych ziół. Nie są ważne potrzeby ciała, zdrowie, czy inni ludzie. Najważniejsze staje się zebranie pełnego worka drogocennych liści czy kwiatów, bez względu na koszty. Rzeczywistość się zaciera, umysł zaczyna płatać figle. Momentami (głównie w drugiej połowie książki) trudno było zorientować się, czy to co się dzieje jest naprawdę, czy może to już wytwór umysłu Anny.  

Bolavá stworzyła bohaterkę, która nie wzbudza specjalnej sympatii, raczej niechęć i niezrozumienie. Może ze względu na to, że decyzja Anny o odsunięciu się od świata była świadoma. Nie chce pomocy z własnego wyboru. Są jednak również fragmenty, kiedy bardziej odkrywa siebie - swój ból, tęsknotę, samotność, niemożność odnalezienia się we współczesnym świecie - wtedy trudno poczuć coś innego niż współczucie. Ma się wówczas wrażenie, że ta jej nieprzyjemna natura to forma zbroi, która ma chronić jej wrażliwe wnętrze. Wniosek nasuwa się jeden: tak naprawdę to my sami potrafimy być swoimi najgorszymi wrogami, nie potrzebujemy nikogo do pomocy. Wkraczamy na drogę, być może nie zawsze świadomie, prowadzącą prosto ku autodestrukcji.

Jest to książka, w której panuje porządek chronologiczny (poznajemy zielarkę dzień po dniu), choć jednocześnie pełno tu niedopowiedzeń oraz niejasności. Język jest rzeczowy, niezbyt poetycki, równocześnie nie brakuje emocji. "W ciemność" to przede wszystkim opowieść o wyobcowaniu, destrukcji ciała i duszy, ale także o naturze, jej rytmie, pięknie i miłości do niej. W tle historii Anny poznać można też małe, czeskie miasteczko z ludźmi, którzy wszystko o sobie wiedzą, obmawiają i wyśmiewają, jeśli ktoś się od nich różni. Pojawiają się też inne postaci, chociażby kuzynki głównej bohaterki, i żadna z nich również nie wydaje się mieć specjalnie udanego życia. Nie jest to lekka lektura, ale też nie pozwala o sobie tak szybko zapomnieć.


Tytuł: W ciemność
Tytuł oryginału: Do tmy 
Autor: Anna Bolavá
Tłumaczenie: Agata Wróbel
Seria: Czeskie Klimaty
Wydawca: Książkowe Klimaty
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 300
ISBN: 978-83-65595-57-7

niedziela, 27 stycznia 2019

Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt - Frans de Waal

Drogi mądrości

Frans de Waal - prymatolog, etolog, profesor psychologii, a przede wszystkim, jak sam o sobie mówi, urodzony obserwator. Od kilkudziesięciu lat zajmuje się badaniem zachowań i procesów poznawczych u naczelnych. Jest specjalistą w swojej dziedzinie, jeśli więc bierze się za pisanie książki o inteligencji zwierząt, można być pewnym, że jej poziom merytoryczny będzie na wysokim poziomie. 

Czy zwierzęta są inteligentne? Przez bardzo długi okres większość naukowców odnosiła się do tej kwestii sceptycznie. Nie chcieli słyszeć o czymś takim, jak emocje i intencje u zwierząt. Znaleźli się jednak tacy, którzy postanowili pójść wbrew utartym poglądom i bliżej przyjrzeć się ich zdolnościom poznawczym. Dzięki tym pionierom wiemy dziś chociażby to, że naczelne, inne ssaki i krukowate posługują się narzędziami, są empatyczne, potrafią ze sobą skutecznie współpracować, ośmiornice rozpoznają ludzkie twarze, albo to, że szympansy są sprawnymi politykami.

Czemu w naukowcach tak mało wiary w inteligencję zwierząt? Po pierwsze dlatego, że ludzie nie chcą przyznać, że też są zwierzętami. Wolą myśleć, że są od nich zupełnie inni, lepsi, na ma zatem sensu szukać w świecie zwierzęcym zachowań i umiejętności, które świadczą o tej naszej wyjątkowości. Po drugie - kwestia źle przeprowadzonych badań. Porównuje się inteligencję ludzką ze zwierzęcą, a przykładanie takiej ludzkiej miary jest błędem. Każdy gatunek musi stawić czoło innym wyzwaniom związanym ze środowiskiem, w którym żyje. Właściwiej zatem mówić raczej o wielu inteligencjach, nie jednej. De Waal przywołuje tu pojęcie Umweltu - "świata otaczającego". Jest wiele różnorodnych adaptacji poznawczych, których nie wykształciliśmy, bo ich po prostu nie potrzebujemy, za to są one niezbędne do przetrwania zwierzętom. Dla przykładu, nietoperz wykorzystuje echolokację, by móc poruszać się w ciemności; wiewiórki czy orzechówki popielate muszą mieć doskonałą pamięć, żeby zimą odnaleźć ukryte przez siebie jesienią pożywienie. Z kolei gibon, poruszający się po drzewach, nie podniesie sznurka z podłogi, bo jego ręce (z drobnymi kciukami i długimi palcami) nie są przystosowane do brania przedmiotów z płaskiej powierzchni. Zatem przed przystąpieniem do badań należy poznać Umwelt danego zwierzęcia, by zrozumieć w jakich warunkach żyje i jak jest do nich przystosowane jego ciało. 

W książce autor prezentuje wiele doświadczeń, które doprowadziły do odkrycia zaawansowanych zdolności poznawczych u różnych zwierząt, nie tylko naczelnych, ale i u ptaków (głównie krukowatych), słoni czy delfinów. Sporo miejsca poświęca również samej historii badań nad zwierzętami, podejściu naukowców i stosowanych metodach. Sam optuje za tym, by ten obszar badawczy nazwać kognitywistyką ewolucyjną, czyli badaniem procesów poznawczych u zwierząt i ludzi z perspektywy ewolucyjnej.  

"Bystre zwierzę" nie jest jedynie obiektywną prezentacją faktów. De Waal wyraźnie przedstawia swój punkt widzenia. Nie unika wtrąceń dotyczących własnych prac, subiektywnych komentarzy czy przemyśleń. Mnie to nie przeszkadzało, a nawet sprawiło, że książkę czytało mi się jeszcze lepiej. Oczywiście ten mój odbiór może też wynikać z faktu, że zgadzam się z jego podejściem. W każdym razie nie da się zaprzeczyć, że autor ten potrafi przekazywać wiedzę w sposób interesujący, niekiedy dowcipny, dzięki czemu wciąga w swoją opowieść.

Na koniec podam dwa linki do krótkich wystąpień de Waala, w których opowiada o wynikach przeprowadzonych przez niego i jego współpracowników badań oraz obserwacji. Oto one:
https://www.ted.com/talks/frans_de_waal_the_surprising_science_of_alpha_males 
https://www.ted.com/talks/frans_de_waal_do_animals_have_morals


Tytuł: Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt?
Tytuł oryginału: Are we smart enough to know how smart animals are?
Autor: Frans de Waal
Tłumacz: Łukasz Lamża
Wydawca: Copernicus Center Press
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 438
ISBN: 978-83-7886-310-6

niedziela, 13 stycznia 2019

Ciemna strona księżyca - Grzegorz Gajek

W obliczu niewytłumaczalnego

Pod koniec roku 2017 z inicjatywy Krzysztofa "Korsarza" Bilińskiego powstało Wydawnictwo IX. Jak widzicie jest to młoda firma wydawnicza, ale pełna zapału i energii do szerzenia literatury nieznanej lub zapomnianej. Do tej pory nakładem wydawnictwa ukazały się niepublikowane wcześniej opowiadania H.P. Lovecrafta (m.in. jego utwory humorystyczne), powieść science fiction z roku 1871 "Nadchodząca rasa" oraz dwie wznowione książki polskich autorów. Jedna z nich to "Oczy pełne szumu" - debiutancka powieść Dawida Kaina, która pierwotnie ukazała się pod tytułem "Prawy, lewy, złamany". Druga natomiast to również debiut, ale Grzegorza Gajka i właśnie o jego książce chciałabym Wam dziś trochę opowiedzieć.

"Ciemna strona księżyca" zabiera nas w kosmos, a dokładniej do Empireum - ostatniej planety układu o tej samej nazwie. Stanowi ona bogate źródło gazów paliwowych, jednak ich wydobycie przysparza ludziom sporo kłopotów. Jest to olbrzymia planeta o silnym polu magnetycznym, wokół której obserwuje się niezwykłe erupcje promieniowania. W efekcie, kiedy statek znajdzie się w jej otoczeniu, w tzw. "Strefie Ciszy", przestaje działać elektronika, a ludzie doznają cudownych wizji, tracą pamięć, albo następuje rozpad ich osobowości. Te wydarzenia zaczynają wzbudzać coraz większą panikę, gdy do Strefy Ciszy zaczyna zbliżać się stacja przeładunkowa "Limes", orbitująca wokół księżyca Empireum. Postanowiono zatem wysłać paru specjalistów, by rozgryźli tajemnicę niezwykłego wpływu planety.

Skład ekipy badawczej jest dosyć barwny. Jest oczywiście naukowiec - Brena Tiers oraz żołnierz - pułkownik Kris Kord z wywiadu floty. Nie dziwi też obecność inkwizytora Iuliusa Decymbera, bo skąd te cudowne objawienia, ale i szaleństwa, które przytrafiają się ludziom? Czy to efekt boskiej interwencji czy piekielnego opętania? Natomiast zaskakujący jest udział w ekspedycji poety, Ionasa Atawafisa. W jaki sposób może on pomóc w wyjaśnieniu zagadki? Prawdę mówiąc nie zawsze potrafiłam zrozumieć postępowanie bohaterów, motywy, które nimi kierowały. Wszystko dlatego, że informacje o nich, o ich przeszłości są raczej skromne. Dopiero po przeczytaniu opowiadań dołączonych do powieści, wiele spraw stało się dla mnie jaśniejszych. To właśnie one pozwoliły lepiej poznać i zrozumieć członków grupy wysłanej do zbadania Empireum.

W czasie lektury powieści nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż autor inspirował się Lemem. Warto podkreślić, że "Ciemna strona księżyca" nie jest jednak kopią "Solarisa". To coś zupełnie innego. Tutaj nacisk położony jest na religię i mistycyzm. Nauka przestaje się liczyć, kiedy otacza nas ciemność i pustka. Zostajemy wtedy sami ze sobą. Musimy zmierzyć się ze swoimi lękami, wątpliwościami, strachem. Nasza wyobraźnia może tylko pogorszyć sytuację. Zmysły zawodzą, a mózg płata nam figla, przywołując obrazy, których realności czy nierealności nie jesteśmy pewni. Kontakt z nieznanym, niewytłumaczalnym to niczym spotkanie z czymś od nas silniejszym, boskim, można by rzec. Nie ma wtedy znaczenia, że rozwinęliśmy technologię, zdobyliśmy kosmos. Zostajemy zrzuceni z piedestału, nie jesteśmy już panami wszechświata, nie mamy władzy nad otaczającą nas rzeczywistością. Stajemy się na powrót nieporadni, błądząc w mrocznych zakamarkach własnych umysłów oraz emocji. I albo ponosimy porażkę i popadamy w szaleństwo, albo doznajemy objawienia. 

Jak widać, "Ciemna strona księżyca" to powieść o ludziach, ich psychice, emocjach, a także o mistycznych doświadczeniach, które wydają się być częścią naszej natury. Chociażby kontemplacja piękna przyrody - czyż nie jest w jakimś sensie mistycznym doświadczeniem? Muszę też jednak przyznać, że po skończeniu czytania miałam nieco mieszane uczucia. Nie jest idealnie pod względem warsztatowym. Były momenty, w których bohaterowie byli dla mnie nierozróżnialni. Niekiedy brakowało mi jakiejś płynności w przechodzeniu od jednej sceny do drugiej. Za to dobrze oddany jest nastrój strachu, klaustrofobiczności i szaleństwa. Dużo też dały opowiadania, bez nich powieść pozostawia pewien niedosyt. W każdym razie jak na debiut jest naprawdę nieźle. To zdecydowanie interesująca książka. 


Tytuł: Ciemna strona księżyca
Autor: Grzegorz Gajek
Wydawca: IX
Data wydania: 2018
Liczba stron: 376
ISBN: 978-83-950610-1-1