Historie uplecione ze słów
Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Szortal.
Patrząc
na tytuł pomyślałam, że znajdę tu opowiadania w klimacie onirycznym,
gdzieś na pograniczu jawy i snu, może coś baśniowego, nieuchwytnego,
albo związanego z przemijaniem. Myślę, że w wielu utworach tego elementu
ulotności można się z łatwością doszukać, czy to w formie nietrwałości
życia, przemijalności uczuć, piękna, pogody, a także w postaci
niektórych opowieści, które szybko ulatują z naszych pamięci. Trzeba
przyznać, że jest to zbiór bardzo bogaty i różnorodny, dlatego nie będę
omawiać wszystkich tekstów. Ograniczę się do tych, które, w mniejszym
lub większym stopniu, zwróciły moją uwagę.
Na Rzeczy ulotne
składa się kilkadziesiąt form literackich: krótszych i dłuższych
opowiadań, szortów, wierszy i innych. Opowieści zaludniają przeróżne
postacie: od spersonalizowanych miesięcy roku, przez nowe wcielenie
Sherlocka Holmesa, wampiry, duchy, gargulce, Arlekina do Cienia znanego z
Amerykańskich bogów. Historie są niezwykle zróżnicowane, nie
tylko tematycznie, stylowo, ale i jakościowo. Są utwory bardzo dobre,
które mają wyraźną fabułę, przedstawiają konkretną, wciągającą historią
czy też zawierają ciekawą puentę. Znajdzie się też opowieści
sympatyczne, wzbudzające sentyment, zapadające w pamięć, nawet jeśli
napisane są słabiej. Wreszcie są i takie, jak mówi Gaiman we wstępie o
jednym z wierszy, "nic wielkiego", które wydają się być jedynie spisanym
wyobrażeniem, myślą, snem, czymś nieokreślonym, co natrętnie domagało
się przelania na papier. Dużym atutem sporej części tekstów jest
porywający nastrój, raz niezwykle mroczny, wypełniony grozą,
niesamowitością z nutką humoru, a jeszcze innym razem - lekki i
dowcipny. Jeśli się zastanowię, to muszę stwierdzić, że generalnie
bardziej przypadły mi do gustu formy dłuższe, natomiast zupełnie nie
przemówiły do mnie wiersze - ładnie napisane, ale pozbawione
jakiejkolwiek głębszej treści.
Jednym z lepszych opowiadań jest Studium w szmaragdzie,
stanowiące wspaniałe połączenie światów znanych z twórczości Arthura
Conon Doyle'a oraz H.P. Lovecrafta. Gaiman sprezentował czytelnikom
wciągającą fabułę, doskonale dopasowany do historii język oraz okraszoną
odrobiną humoru atmosferę tajemniczości i grozy. Dodatkowego smaczku
dodają również nagłówki rozpoczynające poszczególne rozdziały.
Dużym sentymentem darzę opowieść Październik w fotelu.
Mimo, że była ona mi już wcześniej znana, to z przyjemnością znów dałam
się porwać historii opowiedzianej przez Październik. To, co zwraca
tutaj szczególną uwagę, to nastrój, który doskonale oddaje upływ
miesięcy i związaną z nimi pogodę. Początkowo jest on lekki, ciepły,
wzbudza uśmiech niczym piękna, złocista jesień, przy końcu zaś - posępny
i mroczny, tak jak wtedy, gdy na zewnątrz robi się zimno,
nieprzyjemnie, słońce przykrywają gęste chmury, a liściowy ubiór drzew z
dnia na dzień jest coraz bardziej ubogi.
Zbłąkane oblubienice złowieszczych oprawców w bezimiennym domu nocy potwornego pożądania.
Co za tytuł! Trudno sobie wyobrazić, żeby opowieść kryjąca się pod taką
nazwą była poważna. I rzeczywiście nie jest, trudno nie uśmiechnąć się
podczas lektury. Z jednej strony Gaiman nieco naigrywa się z mrocznych
powieści grozy, z drugiej - z dystansem przedstawia rozterki pisarza.
Całość podana z dowcipem, lekkością oraz napisana barwnym, stylizowanym
językiem.
Smak goryczy spodobał mi się ze względu na wrażenie
kruchości granicy między życiem i śmiercią oraz związany z tym klimat
tajemnicy i niedopowiedzenia. Akcja rozgrywa się w Nowym Orleanie, co z
kolei sprawiło, że kiedy bohater siedział w barze, w mojej głowie
automatycznie pojawił się obraz lokalu zasnutego dymem papierosowym i
zanurzonym w dźwiękach jazzu.
Pamiątki i skarby to opowiadanie
o poszukiwaniu ideału piękna. Zwróciło moją uwagę ze względu na
chłodną, rzeczową, realistyczną narrację, dokładnie taką, jak główny
bohater - inteligentny, wykształcony, zimny, twardy i całkowicie oddany
swojemu pracodawcy, panu Alice, który zresztą też nie jest po prostu
zwyczajnym multimiliarderem. Osobowość narratora, jak i specyficzne
upodobania pana Alice, przydają historii mroku oraz tworzą swoistą
atmosferę niepokoju. Obie postacie pojawiają się też w ostatniej
opowieści pt. Władca górskiej doliny.
Jak myślisz, jakie to uczucie?
to jedna z krótszych, ale niezwykle emocjonalnych opowieści. Autor w
bardzo plastyczny sposób opisał uczucia głównego bohatera: ogromny ból
po stracie ukochanej, który z czasem przeradza się w pustkę, obojętność i
oziębłość. Dobrze przedstawiona historia, z równie dobrym zakończeniem.
Kolejnym opowiadaniem, w którym porwał mnie nastrój, jest Karmiący i karmieni.
Tym razem jest on niczym z koszmarnego snu (którym rzeczywiście jest;
jak można dowiedzieć się ze wstępu, przyśnił się Gaimanowi w młodości). Z
kolei w Goliacie spodobał mi się pomysł oparty na świecie Matriksa. Wciągająca fabuła, ciekawe zakończenie, choć całość nieco minimalistyczna. Przyjemnym opowiadaniem jest też Ptak słońca - wypełniony humorem i nutką grozy.
Do tych lepszych opowiadań zbioru należy Władca górskiej doliny, opowieść ze świata Amerykańskich bogów.
Gaiman świetnie odmalował klimat Szkocji, dodając do niego szczyptę
niesamowitości. Wraz z Cieniem trafiamy do świata bezludnych
przestrzeni, skalistych wzgórz, zamieszkanego przez "potwory wędrujące
przez bagna przesądów", jak i te bardziej baśniowe. Świetnie
poprowadzona fabuła, ciekawy pomysł, niepokojąca atmosfera - to sprawia,
że historia naprawdę wciąga.
Niewątpliwie Gaiman ma przyjemny
styl, dzięki któremu to poczucie nierówności utworów zbioru aż tak
bardzo nie przeszkadza, ani nie drażni. Poza tym, podczas lektury widać
wyobraźnię, pasję pisania i potrzebę przelewania na papier słów, które
być może ulecą szybko w niepamięć, ale mają też szansę przetrwać,
zapadając głęboko w serca czytelników. Myślę, że najlepiej czytać te
historie stopniowo, w wolnych chwilach sięgać po jedną czy dwie z nich,
wtedy przyjemność z lektury będzie większa. Tak właśnie było w moim
przypadku. Rzeczy ulotne są tak różnorodne, że z pewnością każdy
znajdzie w nim coś, co go porwie i zachwyci, a czas spędzony przy
książce, nawet jeśli ulotny, nie będzie stracony.
Tytuł: Rzeczy ulotne. Cuda i zmyślenia
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Mag
Data wydania: wrzesień 2015, wyd. III
Liczba stron: 346
ISBN: 978-83-7480-559-9
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAG. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 2 listopada 2017
wtorek, 3 października 2017
Trawa - Sheri S. Tepper
Trawiaste tajemnice
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu Szortal.
W kwietniu wydawnictwo MAG ruszyło z nową serią - Artefakty, która ma przypomnieć klasyczne, mniej lub bardziej zapomniane powieści fantastyczne. Dla mnie jest to również możliwość zapoznania się autorami, których twórczość nie jest mi znana. Tak jest właśnie z "Trawą" Sheri S. Tepper. Powieść powstała w roku 1989, nominowana była do nagrody Hugo oraz Locusa, a w roku 2002 została włączona do kolekcji SF Masterworks. "Trawa" to pierwszy tom trylogii The Arbai.
Daleka przyszłość. Dzięki podróżom kosmicznym ludzie rozprzestrzenili się po galaktyce zasiedlając nowe, dzikie planety. Pozwoliło to uporać się z przeludnieniem na Terze (Ziemi). Do czasu, aż nie wtrąciła się Świętość, której nie spodobała się utrata kontroli nad wiernymi rozsianymi po całym Wszechświecie. Kolonizacja nowych planet została przyhamowania, a na Terze wprowadzono rygorystyczną kontrolę urodzeń oraz rozpoczęto odbudowę zniszczonego ekosystemu. Pojawił się jednak nowy problem - śmiercionośny wirus, który z łatwością przenosi się z planety na planetę i powoli zabija ludzi. Oprócz tych zamieszkałych na Trawie. Tylko na tej planecie nie pojawiła się zaraza. Chodzą nawet plotki, że zarażeni, którzy tam trafili szybko wrócili do zdrowia. Wydaje się, że właśnie tam znajdzie się lek na niepokonanego do tej pory wirusa. Kłopot w tym, że Trawiańczycy nie chcą, żeby ktoś im przeszkadzał, nie życzą sobie zgrai naukowców badających ich oraz planetę. Ostatecznie zgadzają się na przyjazd ambasadora z Terry. Na Trawę zostaje wysłany Rigo Yrarier wraz z rodziną: żoną Marjorie oraz dwójką ich dzieci: Anthonym i Stellą. Mają dyskretnie sprawdzić prawdziwość plotek. Czy zyskają zaufanie arystokracji i innych mieszkańców Trawy? Jakie nieprzewidziane przeszkody pojawią się na ich drodze? I wreszcie - czy uda im się znaleźć lekarstwo i ocalić ludzkość?
Akcja powieści rozgrywa się na Trawie, którą już od wielu pokoleń zamieszkują ludzie. Dziwna to planeta. W przeważającej części pokryta jest trawą: wielobarwną, porastającą wzgórza, doliny, polany. Wysoką niczym drzewa albo krótką i miękką niczym mech. Wśród traw znajdują się wysepki, otoczone wysokimi murami. Tam znajdują się niewielkie wioski i posiadłości arystokratów, których interesuje tylko jedno - Polowanie. Dosiadają trawiańskie wierzchowce i razem z ogarami wyruszają w pogoń za lisem. Niech nie zmylą Was te znajomo brzmiące nazwy - trawiańskie zwierzęta nie przypominają swoich ziemskich odpowiedników. Na północy znajdują się ruiny miasta Arbaiów - nieznanej, wymarłej cywilizacji. Odkrywaniem ich tajemnic zajmują się Zieloni Bracia - akolici Świętości zesłani na Trawę za karę. Na planecie znajduje się również Miasto Ludu, otoczone ze wszystkich stron bagiennym lasem, wybudowane na jedynym miejscu pozbawionym trawy. Właśnie tutaj znajduje się centrum życia - port dla statków przybywających z zewnątrz, szansa na rozrywkę, tu kwitnie handel.
"Trawa" to nie tylko opowieść o ludziach, obcych cywilizacjach i zarazie. To również powieść, w której nie brakuje rozważań nad wiarą, moralnością, sumieniem, cyklicznością. "Czy można być zbyt dobrym, by czynić dobro?" Czy moralność, poczucie winy jest czymś zapisanym w genach, czy raczej musimy się tego nauczyć w ciągu naszego rozwoju? A po czym poznać, że dane stworzenie jest jeszcze bezrozumnym zwierzęciem, czy już czymś więcej - myślącą i czującą istotą? Te i wiele jeszcze innych pytań autorka stawia na stronach powieści. Odniosłam wrażenie, że Tepper szczególnie interesuje problem religii, a dokładniej ograniczeń, które narzuca wiernym. Skrupulatne i bezmyślne przestrzeganie nakazów religii może prowadzić do ślepoty - niedostrzegania rozwiązań, które mogłyby przynieść więcej dobrego, do ignorancji, nieangażowania się, bycia biernym. Wydaje się, że autorka uważa, że nie potrzeba instytucji, która miałby mówić, co jest dobre, a co nie, ponieważ człowiek myślący, kierujący się własnym sumieniem, wie to lepiej i skuteczniej może zmienić świat na lepsze.
Tepper stworzyła interesującą powieść, z rozbudowanym, nieraz brutalnym, ciekawym światem i z wielowątkową fabułą. Stopniowo poznajemy Trawę, relacje tam panujące, odkrywamy tajemnice. Spotykamy różnorodnych ludzi - starokatolików, akolitów, niewierzących, arystokratów, rzemieślników - patrząc na życie ich oczami mamy pełniejszy obraz świata. Do tego całość napisana bogatym, bardzo plastycznym językiem. Zresztą przeczytajcie: "(...) nieogarnione, chłostane wiatrem trawiaste tsunami, (...) każda zmarszczka lśniąca szkarłatem bądź bursztynem, szmaragdem lub turkusem, wielobarwne jak tęcze (...). Rubinowe granie, krwiste pogórza, polany w kolorze wina. (...) Morelowe pastwiska lśniące o świcie." Potraficie sobie wyobrazić tą niezwykle barwną, trawiastą przestrzeń? Moją wyobraźnię udało się poruszyć autorce, dlatego zachęcam i Was do udania się na Trawę.
Tytuł: Trawa
Tytuł oryginału: Grass
Autor: Sheri S. Tepper
Tłumaczenie: Robert Waliś
Wydawnictwo: Wydawnictwo MAG
Data premiery: kwiecień 2015
Ilość stron: 487
Seria: Artefakty
ISBN: 978-83-7480-541-4
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu Szortal.
W kwietniu wydawnictwo MAG ruszyło z nową serią - Artefakty, która ma przypomnieć klasyczne, mniej lub bardziej zapomniane powieści fantastyczne. Dla mnie jest to również możliwość zapoznania się autorami, których twórczość nie jest mi znana. Tak jest właśnie z "Trawą" Sheri S. Tepper. Powieść powstała w roku 1989, nominowana była do nagrody Hugo oraz Locusa, a w roku 2002 została włączona do kolekcji SF Masterworks. "Trawa" to pierwszy tom trylogii The Arbai.
Daleka przyszłość. Dzięki podróżom kosmicznym ludzie rozprzestrzenili się po galaktyce zasiedlając nowe, dzikie planety. Pozwoliło to uporać się z przeludnieniem na Terze (Ziemi). Do czasu, aż nie wtrąciła się Świętość, której nie spodobała się utrata kontroli nad wiernymi rozsianymi po całym Wszechświecie. Kolonizacja nowych planet została przyhamowania, a na Terze wprowadzono rygorystyczną kontrolę urodzeń oraz rozpoczęto odbudowę zniszczonego ekosystemu. Pojawił się jednak nowy problem - śmiercionośny wirus, który z łatwością przenosi się z planety na planetę i powoli zabija ludzi. Oprócz tych zamieszkałych na Trawie. Tylko na tej planecie nie pojawiła się zaraza. Chodzą nawet plotki, że zarażeni, którzy tam trafili szybko wrócili do zdrowia. Wydaje się, że właśnie tam znajdzie się lek na niepokonanego do tej pory wirusa. Kłopot w tym, że Trawiańczycy nie chcą, żeby ktoś im przeszkadzał, nie życzą sobie zgrai naukowców badających ich oraz planetę. Ostatecznie zgadzają się na przyjazd ambasadora z Terry. Na Trawę zostaje wysłany Rigo Yrarier wraz z rodziną: żoną Marjorie oraz dwójką ich dzieci: Anthonym i Stellą. Mają dyskretnie sprawdzić prawdziwość plotek. Czy zyskają zaufanie arystokracji i innych mieszkańców Trawy? Jakie nieprzewidziane przeszkody pojawią się na ich drodze? I wreszcie - czy uda im się znaleźć lekarstwo i ocalić ludzkość?
Akcja powieści rozgrywa się na Trawie, którą już od wielu pokoleń zamieszkują ludzie. Dziwna to planeta. W przeważającej części pokryta jest trawą: wielobarwną, porastającą wzgórza, doliny, polany. Wysoką niczym drzewa albo krótką i miękką niczym mech. Wśród traw znajdują się wysepki, otoczone wysokimi murami. Tam znajdują się niewielkie wioski i posiadłości arystokratów, których interesuje tylko jedno - Polowanie. Dosiadają trawiańskie wierzchowce i razem z ogarami wyruszają w pogoń za lisem. Niech nie zmylą Was te znajomo brzmiące nazwy - trawiańskie zwierzęta nie przypominają swoich ziemskich odpowiedników. Na północy znajdują się ruiny miasta Arbaiów - nieznanej, wymarłej cywilizacji. Odkrywaniem ich tajemnic zajmują się Zieloni Bracia - akolici Świętości zesłani na Trawę za karę. Na planecie znajduje się również Miasto Ludu, otoczone ze wszystkich stron bagiennym lasem, wybudowane na jedynym miejscu pozbawionym trawy. Właśnie tutaj znajduje się centrum życia - port dla statków przybywających z zewnątrz, szansa na rozrywkę, tu kwitnie handel.
"Trawa" to nie tylko opowieść o ludziach, obcych cywilizacjach i zarazie. To również powieść, w której nie brakuje rozważań nad wiarą, moralnością, sumieniem, cyklicznością. "Czy można być zbyt dobrym, by czynić dobro?" Czy moralność, poczucie winy jest czymś zapisanym w genach, czy raczej musimy się tego nauczyć w ciągu naszego rozwoju? A po czym poznać, że dane stworzenie jest jeszcze bezrozumnym zwierzęciem, czy już czymś więcej - myślącą i czującą istotą? Te i wiele jeszcze innych pytań autorka stawia na stronach powieści. Odniosłam wrażenie, że Tepper szczególnie interesuje problem religii, a dokładniej ograniczeń, które narzuca wiernym. Skrupulatne i bezmyślne przestrzeganie nakazów religii może prowadzić do ślepoty - niedostrzegania rozwiązań, które mogłyby przynieść więcej dobrego, do ignorancji, nieangażowania się, bycia biernym. Wydaje się, że autorka uważa, że nie potrzeba instytucji, która miałby mówić, co jest dobre, a co nie, ponieważ człowiek myślący, kierujący się własnym sumieniem, wie to lepiej i skuteczniej może zmienić świat na lepsze.
Tepper stworzyła interesującą powieść, z rozbudowanym, nieraz brutalnym, ciekawym światem i z wielowątkową fabułą. Stopniowo poznajemy Trawę, relacje tam panujące, odkrywamy tajemnice. Spotykamy różnorodnych ludzi - starokatolików, akolitów, niewierzących, arystokratów, rzemieślników - patrząc na życie ich oczami mamy pełniejszy obraz świata. Do tego całość napisana bogatym, bardzo plastycznym językiem. Zresztą przeczytajcie: "(...) nieogarnione, chłostane wiatrem trawiaste tsunami, (...) każda zmarszczka lśniąca szkarłatem bądź bursztynem, szmaragdem lub turkusem, wielobarwne jak tęcze (...). Rubinowe granie, krwiste pogórza, polany w kolorze wina. (...) Morelowe pastwiska lśniące o świcie." Potraficie sobie wyobrazić tą niezwykle barwną, trawiastą przestrzeń? Moją wyobraźnię udało się poruszyć autorce, dlatego zachęcam i Was do udania się na Trawę.
Tytuł: Trawa
Tytuł oryginału: Grass
Autor: Sheri S. Tepper
Tłumaczenie: Robert Waliś
Wydawnictwo: Wydawnictwo MAG
Data premiery: kwiecień 2015
Ilość stron: 487
Seria: Artefakty
ISBN: 978-83-7480-541-4
Tchorosty i inne wy-tchnienia. Obudź się i śnij - Ian R. MacLeod
Kuszące kłamstwa
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu Szortal.
"Tchorosty i inne wy-tchnienia. Obudź się i śnij" to kolejna książka z serii Uczty Wyobraźni. Przedmowę, opatrzoną tytułem "Wielkie kłamstwa", napisał sam autor w roku 2003. Swoją szczerością wywołuje pozytywne odczucia, a także wzmaga apetyt na odbycie niezwykłej wyprawy na kolejnych stronach książki. Ale czy zostaje on zaspokojony?
Książkę rozpoczyna zbiór opowiadań: siedem rozbudowanych historii. W tytułowym "Tchoroście" trafiamy do świata, w którym dominują kobiety i związki homoseksualne. "Gołoledź" zabiera nas na planetę, na której ludzie poddają się specyficznej przemianie, by uzyskać silniejsze ciało i dłuższe życie. "Fatalna lalunia" przedstawia nam okrucieństwa wojny, w której pech i szczęście nabierają wyjątkowej symboliki. "Południowa sadzawka" stanowi inspirację autora pewnymi motywami z życia brytyjskiego kompozytora sir Edwarda Elgara. W opowiadaniu "Nowe spojrzenie na równanie Drake'a" spotkamy lotników - ludzi, którzy niczym ptaki przemierzają przestworza. W "Isabel od jesieni" wybieramy się do nieco baśniowego świata, w którym Pieśniarki Świtu dbają o odpowiedni rytm pór roku. I na koniec - "Wyspy lata" zabierają nas do alternatywnej przeszłości - Wielkiej Brytanii, w której szerzy się nazizm.
MacLeod nie ogranicza swojej wyobraźni, swobodnie przemieszcza się między alternatywną przeszłością, dziwną rzeczywistością i przyszłością. Opowieści prowadzone są raczej w powolnym tempie, nie ma tutaj gwałtownych zwrotów akcji czy napięcia. Mimo tego czyta się je z zainteresowaniem. Nie tylko przedstawiają ciekawe historie i inne światy, ale przede wszystkim ukazują nam samych siebie, nasze wady, zalety, emocje. Bohaterzy poszukują swojego miejsca w życiu, podążają nieustannie za nowościami albo wręcz przeciwnie - stają się więźniami swoich nawyków, trwają konsekwentnie przy swoich wyborach, szukają inspiracji dla tworzenia wyjątkowych dzieł, poszukują miłości i szczęścia. W każdym z tych opowiadań odczułam melancholię, smutek, tęsknotę za czymś lub za kimś. MacLeod porusza również tematy nietolerancji wobec inności, pisze o homoseksualizmie, ukazuje nienawiść, gierki polityczne. Za każdym razem jednak na pierwszym miejscu jest główny bohater i jego odczucia.
Po opowiadaniach przychodzi kolej na "Obudź się i śnij". Akcja powieści rozgrywa się w alternatywnym Hollywood roku 1940, w którym ogromną popularnością cieszą się filmy emotyczne, pozwalające nie tylko widzieć, słyszeć, ale przede wszystkim odczuwać emocje bohaterów. Pojawienie się tych filmów zakończyło karierę aktorską Clark'a Gable i zmusiło go do podjęcia pracy prywatnego detektywa. Pewnego dnia zostaje wynajęty przez April Lamotte, aby przez jeden dzień udawać jej męża, samotnika-scenarzystę, i w jego imieniu podpisać kontrakt na sprzedaż najnowszego scenariusza. Kiedy po wykonaniu zadania ktoś próbuje zabić Gable, detektyw podejmuje własne śledztwo.
W "Obudź się i śnij" czuć ten wyjątkowy klimat amerykańskich czarnych filmów z dawnych lat. Niewątpliwie duży wpływ na plastyczność obrazu mają pojawiające się w powieści postacie autentyczne, jak Clark Gable, Howard Hughes, Peg Entwistle czy Humphrey Bogart. Podobnie jak w opowiadaniach, również i tutaj autor przedstawił nie tylko pewną historię, w której nie brakuje tajemnic do rozwikłania, intryg, morderstw, kradzieży. To także opowieść o zepsutym środowisku filmowym, o chęci władzy, manipulacji umysłami i emocjami ludzi. I choć finał rozczarował mnie, to jednak powieść pochłonęła całkowicie, a główny bohater już od pierwszych stron zyskał moją sympatię.
We wstępnie MacLeod pisze: "Opowieści są kłamstwami skomplikowanymi. Rozciągają wyobraźnię i proszą, byśmy uwierzyli i przejmowali się nieistniejącymi sprawami." Czy zatem uwierzyłam w jego kłamstwa? O tak. Zdecydowanie. Barwny język, bogactwo wyobraźni, różnorodność światów, elementy metafizyczne, fantastyka, bezpośredniość, włączanie w opowieści głębszych przemyśleń. To wszystko sprawia, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Zapraszam więc i Was do wyruszenia w niezwykłą podróż po kłamstwach serwowanych przez MacLeoda.
Tytuł: Tchorosty i inne wy-tchnienia. Obudź się i śnij
Tytuł oryginału: Breathmoss and other exhalations. Wake up and dream
Autor: Ian R. MacLeod
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: MAG
Data premiery: luty 2015
Ilość stron: 698
ISBN: 978-83-7480-531-5
Tekst opublikowany pierwotnie na portalu Szortal.
"Tchorosty i inne wy-tchnienia. Obudź się i śnij" to kolejna książka z serii Uczty Wyobraźni. Przedmowę, opatrzoną tytułem "Wielkie kłamstwa", napisał sam autor w roku 2003. Swoją szczerością wywołuje pozytywne odczucia, a także wzmaga apetyt na odbycie niezwykłej wyprawy na kolejnych stronach książki. Ale czy zostaje on zaspokojony?
Książkę rozpoczyna zbiór opowiadań: siedem rozbudowanych historii. W tytułowym "Tchoroście" trafiamy do świata, w którym dominują kobiety i związki homoseksualne. "Gołoledź" zabiera nas na planetę, na której ludzie poddają się specyficznej przemianie, by uzyskać silniejsze ciało i dłuższe życie. "Fatalna lalunia" przedstawia nam okrucieństwa wojny, w której pech i szczęście nabierają wyjątkowej symboliki. "Południowa sadzawka" stanowi inspirację autora pewnymi motywami z życia brytyjskiego kompozytora sir Edwarda Elgara. W opowiadaniu "Nowe spojrzenie na równanie Drake'a" spotkamy lotników - ludzi, którzy niczym ptaki przemierzają przestworza. W "Isabel od jesieni" wybieramy się do nieco baśniowego świata, w którym Pieśniarki Świtu dbają o odpowiedni rytm pór roku. I na koniec - "Wyspy lata" zabierają nas do alternatywnej przeszłości - Wielkiej Brytanii, w której szerzy się nazizm.
MacLeod nie ogranicza swojej wyobraźni, swobodnie przemieszcza się między alternatywną przeszłością, dziwną rzeczywistością i przyszłością. Opowieści prowadzone są raczej w powolnym tempie, nie ma tutaj gwałtownych zwrotów akcji czy napięcia. Mimo tego czyta się je z zainteresowaniem. Nie tylko przedstawiają ciekawe historie i inne światy, ale przede wszystkim ukazują nam samych siebie, nasze wady, zalety, emocje. Bohaterzy poszukują swojego miejsca w życiu, podążają nieustannie za nowościami albo wręcz przeciwnie - stają się więźniami swoich nawyków, trwają konsekwentnie przy swoich wyborach, szukają inspiracji dla tworzenia wyjątkowych dzieł, poszukują miłości i szczęścia. W każdym z tych opowiadań odczułam melancholię, smutek, tęsknotę za czymś lub za kimś. MacLeod porusza również tematy nietolerancji wobec inności, pisze o homoseksualizmie, ukazuje nienawiść, gierki polityczne. Za każdym razem jednak na pierwszym miejscu jest główny bohater i jego odczucia.
Po opowiadaniach przychodzi kolej na "Obudź się i śnij". Akcja powieści rozgrywa się w alternatywnym Hollywood roku 1940, w którym ogromną popularnością cieszą się filmy emotyczne, pozwalające nie tylko widzieć, słyszeć, ale przede wszystkim odczuwać emocje bohaterów. Pojawienie się tych filmów zakończyło karierę aktorską Clark'a Gable i zmusiło go do podjęcia pracy prywatnego detektywa. Pewnego dnia zostaje wynajęty przez April Lamotte, aby przez jeden dzień udawać jej męża, samotnika-scenarzystę, i w jego imieniu podpisać kontrakt na sprzedaż najnowszego scenariusza. Kiedy po wykonaniu zadania ktoś próbuje zabić Gable, detektyw podejmuje własne śledztwo.
W "Obudź się i śnij" czuć ten wyjątkowy klimat amerykańskich czarnych filmów z dawnych lat. Niewątpliwie duży wpływ na plastyczność obrazu mają pojawiające się w powieści postacie autentyczne, jak Clark Gable, Howard Hughes, Peg Entwistle czy Humphrey Bogart. Podobnie jak w opowiadaniach, również i tutaj autor przedstawił nie tylko pewną historię, w której nie brakuje tajemnic do rozwikłania, intryg, morderstw, kradzieży. To także opowieść o zepsutym środowisku filmowym, o chęci władzy, manipulacji umysłami i emocjami ludzi. I choć finał rozczarował mnie, to jednak powieść pochłonęła całkowicie, a główny bohater już od pierwszych stron zyskał moją sympatię.
We wstępnie MacLeod pisze: "Opowieści są kłamstwami skomplikowanymi. Rozciągają wyobraźnię i proszą, byśmy uwierzyli i przejmowali się nieistniejącymi sprawami." Czy zatem uwierzyłam w jego kłamstwa? O tak. Zdecydowanie. Barwny język, bogactwo wyobraźni, różnorodność światów, elementy metafizyczne, fantastyka, bezpośredniość, włączanie w opowieści głębszych przemyśleń. To wszystko sprawia, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Zapraszam więc i Was do wyruszenia w niezwykłą podróż po kłamstwach serwowanych przez MacLeoda.
Tytuł: Tchorosty i inne wy-tchnienia. Obudź się i śnij
Tytuł oryginału: Breathmoss and other exhalations. Wake up and dream
Autor: Ian R. MacLeod
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: MAG
Data premiery: luty 2015
Ilość stron: 698
ISBN: 978-83-7480-531-5
Subskrybuj:
Posty (Atom)


