Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weird fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weird fiction. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lipca 2025

Kiedy będziesz gotowy, idź - Wojciech Gunia


Czas na decyzję

Nie miałam okazji poznać ani widzieć na żywo, na przykład w czasie prelekcji, Wojciecha Guni. Kiedy po raz pierwszy, w przestrzeni internetowej, natrafiłam na nazwisko tego autora i jego zdjęcie, w mojej głowie pojawiło się pewne wyobrażenie na temat jego twórczości. Autora, który na zdjęciach wygląda zawsze bardzo poważnie i sam wykonuje dosyć mroczne fotografie, raczej nie podejrzewałabym o tworzenie lekkiej i przyjemnej literatury. 

Jakiś czas potem przeczytałam jego zbiór "Powrót" i moje podejrzenia się sprawdziły. Twórczość Wojciecha Guni przepełnia groza, niepokój, przygnębiająca atmosfera. Jest to autor, który jest dobrym obserwatorem człowieka, zastanawia się nad jego losem i otaczającą go rzeczywistością, ale interesuje go bardziej ta ciemna jej strona. "Kiedy będziesz gotowy, idź" również nie napawa optymizmem. Ale czy tak do końca? Czy nie ma nawet małej iskierki nadziei? 

Każdy tekst zbioru opowiada inną historię. Poruszane są różne tematy: przemoc domowa, wojna, sztuka, kult pracy. Zmienia się nieco rytm opowieści, krążymy między jawą a snem, między rzeczywistością a wyobrażeniami. Jednak, patrząc tak ogólnie, jest to bardzo spójny zestaw opowiadań. Punktem centralnym jest człowiek i przeciwności, jakie nieustannie stają na jego drodze. Życie do łatwych nie należy. Przepełnione jest cierpieniem, beznadzieją, popełniamy wciąż te same błędy, kręcąc się w kółko niczym chomik w kołowrotku. Wiatr wieje nam w oczy, wciąż mamy pod górę. Z tych wszystkich opowieści wyłania się naprawdę mroczny, przytłaczający świat. 

Wojciech Gunia posługuje się niezwykle plastycznym językiem, za sprawą którego te wszystkie obrazy stają się bardzo żywe i realne, a tym samym wzbudzają wiele emocji. Podczas czytania "Przemiany Tamary D." czułam na przemian sprzeciw i obrzydzenie. Z jednej strony, powiedzmy, emocje w takiej szerszej skali - na myśl o tym, że można w tak okrutny sposób traktować drugiego człowieka. Z drugiej - bardziej osobistej, kobiecej - na myśl, że kobieta może być traktowana jak kawałek mięsa, jak rzecz. Scena gwałtu mocno podkreśla ten obrzydliwy akt brutalnego przekroczenia kobiecych granic, agresywnego wdarcia się do jej ciała. "Okruchy dla nocy" były jednym z opowiadań, które najmocniej mnie poruszyły. Przy "Wieży milczenia" dusiłam się od tej atmosfery ciasnoty, stagnacji, pewnej martwoty, dodatkowo zagęszczonej mgłą i dymem. "Trzy spotkania z Jonaszem Dotem" przygnębiały skazaną na porażkę pogonią za nieuchwytnym muzykiem; czuć tu było jakąś niemoc, bezradność, potrzebę uchwycenia się czegoś, co doda jakości temu naszemu, pozbawionemu sensu i celu życiu.

Wiesz, najgorsze jest może to, że trudno nie zgodzić się z autorem. Życie naprawdę nie jest łatwe. Od zawsze, zmienia się tylko rodzaj zagrożeń. Kiedyś mógł cię pożreć dziki zwierz albo mogłeś umrzeć od drobnego zranienia. Teraz rządzi konsumpcjonizm, liczy się tylko pieniądz, nie ma czasu na chwilę refleksji, twój kraj nagle może stać się miejscem walk, zmienia się klimat, rośnie góra śmieci, ale i agresji. Do tego zdarzają się co chwila osobiste tragedie - przez wiele lat ważna dla ciebie osoba nagle staje się niedostępna (umiera albo po prostu postanawia się odciąć), pojawia się choroba, bliski trafia do szpitala. W ciągu chwili twoje życie może wywrócić się do góry nogami. Jak to powiedział jeden z bohaterów: "człowiek musi wmawiać sobie różne kłamstwa, aby w ogóle oddychać"Dookoła panuje chaos i wydaje się, że jedyna pewna rzecz to zmiana.

Kiedy po lekturze "Kiedy będziesz..." siedziałam przybita kondycją tego świata, zastanawiając się nad sensem życia, nagle przypomniałam sobie o postaciach pojawiających się na kartkach tego zbioru. Kogoś przepełnia ogromny lęk, który zaciera granicę między jawą a omamami, ktoś inny postanawia z tego życia zrezygnować, bo nie widzi szansy na wyzdrowienie. Bohaterowie są zagubieni, niepewni, czują się przegrani, beznadziejni, samotni, ale... Dokładnie, jest też jakieś "ale", bo są też tacy, którzy podejmują ryzyko i przekraczają mur, porzucają znane środowisko, by przekonać się, co jest dalej. Albo, jak w opowiadaniu "Którzy przyszli", obcy sobie żołnierz i dziewczynka stają się dla siebie rodziną, próbując w tym trudnym, wojennym czasie, poczuć choć trochę normalności. I może o to właśnie chodzi w życiu? O to, w jaki sposób podejdziemy do przeciwności. O podjęcie decyzji, że chcemy wziąć odpowiedzialność za własne życie i zaczniemy po prostu żyć. Oczywiście nie mamy wpływu na to, w jakim środowisku się urodziliśmy, jakie talenty otrzymaliśmy, na to czy żywioł zniszczy nasz dom, albo pijany pirat wjedzie na chodnik. Jednak to nie jest tak, że jesteśmy bezwolną trawą na wietrze. Są rzeczy, które zależą od nas. Możemy się rozwijać, dbać o bliskie nam relacje rodzinne, przyjacielskie, romantyczne; możemy poznawać świat, zachwycać się naturą. Możemy wiele zrobić, by wprowadzić trochę światełka do tej wypełnionej bólem egzystencji. 

Myślę, że tytuł "Kiedy będziesz gotowy, idź" można interpretować... albo nie. Inaczej. Chciałabym widzieć w tym tytule zachętę autora do podjęcia przez czytelnika decyzji, by zaryzykować i ruszyć do przodu. Jasne, czasem jest ciężko. Bo nie tylko los może być przeciwko nam, ale i my sami możemy nosić w sobie mnóstwo gruzu, które zbiera się w nas od dnia naszych narodzin. Daj sobie czas, idź, kiedy będziesz gotowy. Przekonaj się, że w tym całym cierpieniu można też znaleźć piękno. Pomiędzy tymi trudnościami jest też czas na lepsze poznanie siebie, wspaniałe rozmowy, wartościowe przyjaźnie, miłosne uniesienia, niezapomniane chwile radości. Zacznij żyć tu i teraz. Warto. Tak samo, jak przeczytać ten naprawdę dobry zbiór. Nie jest to lekka lektura, nie raz możesz poczuć dyskomfort, ale jednocześnie skłania do chwili refleksji, do zastanowienia się nad własnym życiem i być może odkrycia na nowo jego dobrych stron. 


Tytuł: Kiedy będziesz gotowy, idź
Autor: Wojciech Gunia
Wydawca: Wydawnictwo IX
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 370
ISBN: 978-83-68257-15-1

środa, 22 stycznia 2025

Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2024 - Antologia

W odmętach niesamowitości

Strach jest jedną z podstawowych emocji, w które wyposażyła nas natura. To dzięki niemu nasi przodkowie unikali niebezpieczeństw. W dzisiejszym świecie nadal czyha na nas wiele zagrożeń, choć oczywiście nie są to już lwy czające się w krzakach. Strach wywołuje szereg reakcji obronnych, które nie są przyjemne, a jednak wydaje się, że lubimy się bać. Gdyby tak nie było, nie powstały by przecież książki i filmy o wampirach, zombiakach, wilkołakach, demonach, przerażających klaunach, nawiedzonych laleczkach czy sennych koszmarach z psychopatycznym mordercą w roli głównej. W tych przypadkach mamy mniej lub bardziej materialne źródła lęku. Myślę, że znacznie większy niepokój potrafią wzbudzić o wiele mniej sprecyzowane zagrożenia. Uczucie zagubienia w reakcji na niewyjaśnione zjawiska, utrata poczucia bezpieczeństwa. Wrażenie, że nasze życie zostaje wywrócone do góry nogami, dawne zasady przestają działać, kiedy nagle stajemy wobec czegoś zupełnie nowego i niezrozumiałego. Gdy świat, który do tej pory znamy znika, a przyszłość jest pełna niewiadomych. 

Czytanie książek czy oglądanie filmów, które wywołują w nas strach może być swego rodzaju treningiem. Mamy wtedy możliwość skonfrontowania się z naszymi lękami, nieco je oswoić. Możemy doświadczyć zagrożenia w bezpiecznym zaciszu domowego ogniska, a dzięki temu być może nauczyć się lepiej kontrolować swoje reakcje w realnych sytuacjach. Ze wzbudzaniem w czytelniku niepokoju doskonale poradzili sobie autorzy antologii "Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2024". Nakierowują oni naszą uwagę na te bardziej nieuchwytne zagrożenia. Eksplorują umysł człowieka, tkwiące w nim emocje, tęsknoty i fobie. Badają granice nauki, naszego poznania czy też nasze reakcje na wszechobecną technologię. Snują opowieści, które nie tylko wywołają pewien dyskomfort, ale też skłonią do przemyśleń nad otaczającą nas rzeczywistością, jak i nad naszym gatunkiem. Historie zawarte w zbiorze są przeróżne, tak samo natężenie wypełniającego je nastroju niesamowitości. Ta różnorodność to zdecydowana zaleta "Snów umarłych 2024".

"Weird fiction" to opowiadanie, które wywołało we mnie najwięcej emocji. Mamy tu dwóch partnerów w biznesie, którzy udają się na Syberię, by zarobić miliony na mamucich kłach. Istvan Vizvary bezceremonialnie pozbawia czytelnika wszelkich iluzji co do roli człowieka w tym świecie. Nasz aparat poznawczy jest ułomny, tak wiele nie rozumiemy, a jednak postrzegamy nasz gatunek jako najwyższą formę ewolucji. Rościmy sobie prawo do nieograniczonego czerpania z natury, ubierając tę grabież w piękne słówka. Jesteśmy zachłanni, bezlitośni, wyzyskujemy zwierzęta, ale i tych słabszych spośród własnego gatunku. Odcinamy się od natury, choć to dzięki niej żyjemy. Czytając ten tekst nie można poczuć się komfortowo, tym bardziej że napisany jest niezwykle sugestywnym, dosadnym, bogatym językiem. Po jego lekturze poczułam ogromne wyrzuty sumienia i wstyd za całą ludzkość. 

Opowiadanie "Zasady obserwacji myszy" przenosi nas na statek badawczy, na którym prowadzone są badania nad lekiem przeciw degeneracji mięśni. Marzymy o podboju kosmosu, choć zupełnie nie jesteśmy do tego przystosowani, ani fizycznie, ani psychicznie. Jesteśmy zwierzętami ziemskimi. Człowiek nie nadaje się do przebywania w zamkniętej puszce pośród nicości. Rafał Łoboda w przejmujący i plastyczny sposób opisuje rozpad osobowości. Historia pełna samotności, niespełnionych pragnień i tych wszystkich myśli-demonów, które tkwią w każdym z nas.

W "Stru" Przemysława Poznańskiego poznajemy jednego z przyszłych kolonizatorów planety Sabat. Dzięki niemu odkrywamy najważniejsze zasady, codzienne rytuały, dowiadujemy się, że najistotniejszy jest Powód, a wyrzekać należy się odległej Pamięci. Co ciekawe w miarę czytania zaczyna mieć się wrażenie, że coś jest nie tak, aż to satysfakcjonującego zakończenia. Bardzo interesująco poprowadzone opowiadanie. Pokazuje jak umysł potrafi wytworzyć fałszywe wyobrażenia i wspomnienia, by chronić się przed porażającą prawdą.

"Wąż" Michała Bończyka porusza temat zagrożeń związanych ze sztuczną superinteligencją, a także o niszczącym wpływie mediów społecznościowych i baniek informacyjnych. "Walizka pełna grzechów" dotyka podobnego problemu. Paweł Wącławski zastanawia się jak nieustanne przebywanie w wirtualnych światach może wpłynąć na osobowość człowieka. Opowiadanie jest niezwykle dynamiczne, zwariowane, rzeczywistość miesza się tu z wirtualem. Wciąga.

Filip Duval poruszył temat klonowania, jego skutków oraz nadużyć. Jednak "Wszystkie walki Torresa Pinto" to przede wszystkim opowieść o stracie i tęsknocie. Główny bohater nieustannie ucieka w wirtualne wizje swojego ulepszonego życia, by zapomnieć o przykrych wspomnieniach i przygniatającej rzeczywistości. Z tekstu bije niesamowita samotność, zagubienie, ale również ludzka nieczułość i okrucieństwo. 

"W którym miejscu później byłem, a w którym nie zawsze będziesz?" Olafa Pajączkowskiego opowiada o naukowcu, któremu udało się skonstruować maszynę do przesyłania emocji jednej osoby do drugiej. Ale czy na pewno tylko emocje trafiają do tego innego człowieka? To tekst o naszej ograniczonej percepcji, próbach opisu rzeczywistości i o tym, że otaczający nas świat nigdy nie ulegnie naszym zachciankom.

O czym jest "Śmierć Kartezjusza" Marty Kładź-Kocot? Nie wiem, jaki był zamysł autorki, ale dla mnie to opowieść o pisarzu, żyjącym tak trochę na granicy światów. Na co dzień musi realizować bieżące zadania, żyć w rzeczywistości, ale jednocześnie nieco się w niej gubiąc, gdy myśli zaprząta niedokończona powieść. Przemierza rozległe labiryntu swojego umysłu, zakamarki wyobraźni w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań i możliwych zakończeń. Bardzo ładnie napisana historia.

"N=5" to z jednej strony opowieść o niepohamowanej, kosmicznej eksploatacji, której dokonuje ludzkość, a z drugiej - o inności, o patrzeniu na istoty wyglądające inaczej z punktu widzenia typowego człowieka. To, że z naszej perspektywy ktoś wygląda ułomnie, nie znaczy, że taki jest. Marta Magdalena Lasik zdecydowała się zastosować w swojej historii język bezosobowy. Rozumiem, że ten styl miał podkreślić odmienność nowej istoty, jej wyjście poza ograniczenia płci, głębsze odczuwanie (jeśli dobrze odebrałam intencję autorki), nie zmienia to jednak faktu, że czytanie tego opowiadania było dla mnie niemałym wyzwaniem. Niemniej jednak sam koncept jest interesujący.

Antologia "Sny umarłych 2024" zawiera aż 18 opowiadań. I to historii różnorodnych, o różnorakiej dynamice czy natężeniu emocji, napisanych różnymi stylami. Czytelnik ma możliwość zanurzenia się w niepojęte odmęty kosmosu, w mniej lub bardziej odległą przyszłość, poddać się niesamowitości i przeróżnym emocjom. To naprawdę dobry zbiór, a do tego bardzo ładnie wydany. Przyznacie, że okładka przyciąga wzrok, prawda?

 
Tytuł: Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2024
Autorzy: Marta Kładź-Kocot, Filip Duval, Przemysław Poznański, Łukasz Redelbach, Artur Laisen, Rafał Łoboda, Marta Magdalena Lasik, Michał Pięta, Paweł Wącławski, Michał Bończyk, Magdalena Anna Sakowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Agata Poważyńska, Marek Kolenda, Łukasz Borowiecki, Jakub Chilimończyk, Filip Świerczyński, Olaf Pajączkowski, Istvan Vizvary
Wydawca: Wydawnictwo IX
Data wydania: 2024
Liczba stron: 431
ISBN: 978-83-68257-16-8

niedziela, 17 września 2023

Tarnowskie Góry niesamowite - Antologia

Opowieści pełne mroku i niesamowitości

Czytanie daje cały wachlarz możliwości. Pozwala oderwać się od codzienności, wyruszyć do nieznanych miejsc czy innych rzeczywistości, doświadczyć sytuacji, których normalnie byśmy nie przeżyli, ale też spojrzeć z nowej perspektywy na sprawy już nam znane. Daje możliwość zajrzenia w przyszłość, zdobycia wiedzy (gdy sięgnie się po książki non-fiction), albo wejrzenia w siebie i oddania się chwili refleksji. Siebie zaliczyłabym do grona czytelników, którzy podchodzą do książek raczej emocjonalnie niż analizująco. Od zawsze dawałam ponieść się akcji, przeżywałam z bohaterami, zwłaszcza jeśli jakaś sytuacja czy zdarzenie kojarzyło mi się z moimi własnymi doświadczeniami, a kiedy miałam etap horroru (nie tylko literackiego, ale i filmowego) czułam lęk. Z upływem czasu moje czytanie ewoluowało. Nadal pozostaje w grupie czytelników emocjonalnych, ale już inne tematy mnie interesują, bardziej też zwracam uwagę na styl pisarski, piękno języka. W którymś momencie życie dotarło również do mnie, że książka wcale nie musi mieć etykietki "horror", żeby tym horrorem było. Nie musi być krwawo i obrzydliwie, nie muszą czaić się gdzieś zombi czy demony. Strach może wywołać także niepewność, poczucie zagubienia, nieznane do tej pory wyzwania, które pojawiają się na drodze, wyrwanie z bezpiecznej przystani.  

Do tego mojego lekkiego rozgadania przyczyniła się lektura najnowszej antologii opowiadań o Tarnowskich Górach. Tym razem mamy odsłonę niesamowitą, ukazującą bardziej mroczną stronę miasta. Jak zwykle książka została wzbogacona o zdjęcia. Wojciech Gunia postarał się, by klimatem idealnie wpasowały się w temat przewodni zbioru. Spoglądamy na czarno-białe fotografie, które sprawiają wrażenie, jakby było w nich więcej tej czarności niż bieli. Widzimy budynki nadgryzione zębem czasu, miejsca porzucone, do których po zmroku lepiej się nie wybierać, okna, za którymi może kryć się tajemnica. To wszystko, także ukazana faktura (przyznam, że np. cegły na zdjęciach wyjątkowo mocno przyciągają mój wzrok) podkreśla nastrój panujący w opowieściach.

Antologię otwiera "Nie zostawisz mnie" Anny Musiałowicz. Autorka porusza temat przeszłości, która nie daje człowiekowi spokoju. Chce nim zawładnąć, pochłonąć, zniszczyć życie. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością, bohaterka krąży między jawą a snem, próbując uciec przed nawoływaniami przeszłych zdarzeń. Opowieść "Rybon" Anny Marii Wybraniec nie brzmi już tak mrocznie i dramatycznie. Jest chwila na oddech. Mamy rodzinę, od której główna bohaterka chce się odciąć. By rozpocząć nowe życie nie waha się bezwstydnie szastać kłamstwami na prawo i lewo. Akcja warta, a tekst naprawdę dobrze się czyta.

Dalej mamy duet Agnieszki Biskup i Dagmary Adwentowskiej. W ich opowiadaniu "Po nas nic" Tarnowskie Góry chylą się ku upadkowi. Od ponad dwóch miesięcy nieustannie pada deszcz, wszędzie jest mokro, ponuro, a do tego zaczynają znikać ludzie. Były policjant próbuje rozwikłać zagadkę zaginięć. Czuć wszechogarniającą wilgoć, czające się gdzieś za rogiem tajemnicze zagrożenie, a do tego główny bohater wzbudza sympatie, cóż chcieć więcej. Świetnie napisana opowieść, jedna z moich ulubionych w tym zbiorze.

"Argyropoeia" Sylwestra Gdeli ma w sobie coś baśniowego. Marek w interesach przyjeżdża do Tarnowskich Gór. Siedząc nad szklanką mrożonego latte rozmyśla nad swoim życiem i bynajmniej nie są to radosne myśli. Jest zmęczony, przytłacza go codzienność, rozczarowuje kierunek, w jakim potoczył się jego żywot. W pewnym momencie dosiada się do niego nieznajomy, który ma dla niego pewną propozycje na odmianę losu. W sumie można powiedzieć, że kolejne opowiadanie "Wszystko, czego nie zabrała" Izabeli Grabdy również porusza temat dróg, jakimi toczy się życie. Główna bohaterka wraca do swojego dawnego mieszkania. Wspomina dzieciństwo, skrajną biedę, w której żyła, matkę, która córką się nie interesowała. To był naprawdę ciężki żywot, a jednak udało się jej z tego świata wyrwać. Jak to zrobiła? O tym musicie koniecznie sami przeczytać.

Muszę przyznać, że "Hosanna" Szymona Majcherowicza podniosła mi ciśnienie. Bohaterem opowieści jest Artur, stary kawaler, mężczyzna nijaki, trzymający się zawsze na uboczu, żyjący wciąż razem z matką. Artur rzuca tekstami w stylu: "Piękno to najperfidniejsza z form przemocy", "Piękno jest jednak gorsze od brzydoty". Im dalej czytałam, tym głośniej wszystko we mnie krzyczało: "Arturze, głupoty gadasz!" (tak delikatniej mówiąc), bo w tym opowiadaniu aż kipi od brzydoty, okrucieństwa, bezsensownej przemocy. Autor też nieźle mi namieszał, bo w końcu się pogubiłam, czy to jawa czy sen. Czy to działo się naprawdę, czy może Artur podświadomie zsyłał sobie takie masochistyczne sny, by wyzwolić się z tej miałkości i braku energii? Już nie wiem. W każdym razie tekst jest mocny, wzbudza emocje i jest bardzo dobrze napisany.

Łukasz Krukowski w "Dzień dobry" poszedł w klimaty ekologiczne. Mamy chłopca, który pewnego dnia postanawia nieco otworzyć się na współpasażerów autobusu, z którymi codziennie jeździ do szkoły i w końcu się z nimi przywitać. Myślę, że opowieść ta dobrze pokazuje to, co dzieje się teraz. Nie przejmujemy się środowiskiem, czerpiemy z niego garściami, ale za tę grabież nie my zapłacimy największą cenę, tylko kolejne pokolenia. 

Kolejny Łukasz, tym razem Kucharczyk w "Chłopcu zwanym Żukiem" opowiada historię przyjaźni, ale takiej nietypowej, bo nawiązanej już po śmierci jednego z chłopców. To też tekst o życiu, niewłaściwych wyborach, kolejach losu. Ładnie napisany, wzbudził we mnie jakiś sentyment. Zapada w pamięci. Bohaterem następnego opowiadania "Maszynka" Marcina Majchrzaka jest niespełniony scenarzysta. Pewnego dnia dostaje niespodziewaną przesyłkę, która całkowicie zmienia jego życie. I nie tylko jego. Choć nie brakuje tu elementu grozy, to samą opowieść czyta się lekko i przyjemnie. Na pewno wam się spodoba.

W "Grzybni" Mariusza Wojteczka główny bohater opowiada o swoim życiu, o dzieciństwie spędzonym z dziadkiem i babcią, w którym istotną rolę odgrywa fosforyzujący grzyb. Ze stron opowieści wylewa się zapach lasu, pleśni i grzybów. Po przeczytaniu tej historii wzrosła moja ciekawość powieścią autora pt. "Ćmy i ludzie", którą nabyłam na ostatnim Kapitularzu. 

Czytając "Jaśniej" Pawła Matei nie mogłam pozbyć się skojarzeń z kosmitami. Dokładniej z opowieściami o tym, jak to przybysze z kosmosu w nocy badają ludzi. Choć tak naprawdę to tekst o ludziach, o ich radzeniu sobie z rzeczywistością, stratą i o tym, jak czasem trudno pomóc najbliższej nam osobie. W następnym opowiadaniu "A dom cieknie" Magdaleny Świerczek-Gryboś główny bohater może wreszcie zakończyć swe poszukiwania. Bronek Wełenka znajduje w końcu dom, który "żyje i jest martwy, jest wszystkim i niczym". Jest przesiąknięty czynami, emocjami, bólem, strachem ludzi, którzy się w nim znaleźli. Tekst mroczny, z nutą szaleństwa i świetnie napisany. W kolejnym opowiadaniu "Porzucony bus na polu nawłoci" Pauliny Rezanowicz elementem grozy nie jest już dom, ale niewielki, niepozorny obrazek przedstawiający odrapany, stary bus. Intrygujący pomysł i ciekawe poprowadzenie fabuły.

W opowiadaniu "Bytomska 12a" Istvana Vizvary głównym bohaterem jest stary, od dawna niezamieszkany dom. Co jakiś czas Agent Nieruchomości oprowadza potencjalnych kupców, ale z upływem lat nadzieja na sprzedaż domu całkiem niknie. Czytając to opowiadanie wyobrażałam sobie wiekowy dom, kiedyś pełen życia, który wiele już widział i wiele słyszał, który żył życiem swoich mieszkańców i który nauczył się doskonale wyczuwać ich emocje, lęki, tęsknoty. Wiecie, taki dom z duszą. A co się dzieje z takim budynkiem, kiedy nagle robi się w nim pusto? Teraz już wiem. Śni! I uwierzcie mi, dom śni naprawdę zwariowane sny! Świetny tekst, rewelacyjnie napisany. Tylko podziwiać wyobraźnię autora. To jeden z tych moich ulubionych w tym zbiorze. A tak w ogóle to autor popełnił ostatnio powieść "Lagrange. Listy z Ziemi". Myślę, że warto się nią zainteresować.

Antologię zamyka tekst "O snach, zbawieniu i krwi" Wojciecha Guni (tak, dobrze pamiętacie, jest on też autorem zdjęć, a także jednym z redaktorów prowadzących). Czytamy o dosyć nietypowej kamienicy. Niezwykłej, ponieważ życie tętniło tam w nocy. Dzieciaki bawiły się na korytarzach, dorośli świętowali. Nikt nie chciał spać, bo sen nie przynosił ukojenia ani odpoczynku. Co też czaiło się w tej kamienicy? Co zakłócało spokojny sen mieszkańców? O tym obowiązkowo musicie przeczytać sami. Z pewnością fani grozy nie będą zawiedzeni.

Rety, strasznie się rozpisałam. Dotrwał ktoś do końca? Jeśli tak, to miło mi bardzo. Na koniec powiem jeszcze, że to zdecydowanie udany zbiór. Niezwykle różnorodny pod względem natężenia grozy, mroku, lęku i niesamowitości. Co najważniejsze, te wszystkie historie są naprawdę wspaniale napisane. Nie zastanawiajcie się, po prostu czytajcie. "Tarnowskie Góry niesamowite" koniecznie warto poznać.

   

Tytuł: Tarnowskie Góry niesamowite 
Autorzy: Anna Musiałowicz, Anna Maria Wybraniec, Agnieszka Biskup, Dagmara Adwentowska, Sylwester Gdela, Izabela Grabda, Szymon Majcherowicz, Łukasz Krukowski, Łukasz Kucharczyk, Marcin Majchrzak, Mariusz Wojteczek, Paweł Mateja, Magdalena Świerczek-Gryboś, Paulina Rezanowicz, Istvan Vizvary, Wojciech Gunia
Wydawnictwo: Almaz
Data wydania: wrzesień 2023
Liczba stron: 427
ISBN: 978-83-968392-2-0