niedziela, 30 sierpnia 2020

Języczni. Co język robi naszej głowie - Jagoda Ratajczak

Mówiąc językami
 
Język jest wszędzie. To za jego pomocą komunikujmy się z otoczeniem, nawiązujemy nowe znajomości, formujemy myśli. Używamy go do poznawania świata oraz zdobywania wiedzy. Większość z nas ma także większe lub mniejsze doświadczenie z nauką języków obcych. Czy jednak zastanawiamy się w ogóle nad jego fenomenem, rolą? Nad tym, jaki wywiera wpływ na nasze życie? Pomijając może językoznawców albo tłumaczy, większości z nas przyzna, że nie jest to temat, który pochłania nasze myśli. Jagoda Ratajczak podjęła próbę zainteresowania nas tym zagadnieniem. 
 
"Języczni" to zbiór tekstów poświęconych językowi, a dokładniej znajomości języków obcych. Każdy z nich stanowi swoistą mieszankę, w której prezentowane są badania naukowe, przykłady z życia, zabawne niekiedy anegdoty oraz ciekawe metafory. Dzięki temu warstwa naukowa nie przytłacza, a całość czyta się lekko i szybko. Dodatkową zaletą jest fakt, że książka została napisana ładnym, plastycznym stylem.

Autorka przygląda się definicji dwujęzyczności - jak to było z nią kiedyś, jak jest teraz i jak wiele dylematów wiąże się z definiowaniem języka. Zastanawia się nad kryterium oceny biegłej znajomości języka obcego. Czy osoba dwujęzyczna to taka, która w głowie ma cały słownik? Raczej nie, bardziej logiczne wydaje się to, że biegłość ta zawiera w sobie znacznie szersze spektrum umiejętności. Ratajczak opowiada też o związkach emocji z językiem. Czy w języku ojczystym łatwiej nam je wyrażać? Czy mówiąc w innym języku stajemy się inni? A może dwujęzyczność sprzyja pozbyciu się zahamowań? Czy pojęcia emocjonalne są uniwersalne czy może tylko do pewnego stopnia? Pisze o języku i kulturze. Zwraca uwagę na to, iż niektóre słowa mogą być przetłumaczalne językowo, ale nie kulturowo.

Nie zabrakło również zagadnień związanych z nauką języka obcego. Czy nauka kolejnego języka nie namiesza w głowie? Czy można na zawołanie wyłączyć jeden język, by łatwiej przyswajać sobie ten nowy? A jak wygląda sprawa z motywacją? Czy można wzbudzić w sobie chęć nauki języka obcego, jeśli wcześniej się jej nie odczuwało? Czy native speaker to faktycznie taki dobry wzór? W końcu każdy z nas jest native speakerem jakiegoś języka; my - dla przykładu - języka polskiego. Czy zatem każda z brzegu osoba mogłaby uczyć obcokrajowca naszego języka? Oczywiście, że nie. Nie każdy przecież mówi piękną polszczyzną czy ma w jednym palcu zasady polskiej gramatyki.

Książka "Języczni" z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Osoby obeznane z tematem raczej nie znajdą tutaj nic odkrywczego. Rozczarowani mogą być też ci, którzy szukają gotowych przepisów na sukces w zgłębianiu języków obcych, albo ci, którzy patrząc na podtytuł będą, przykładowo, szukać informacji o relacji między nauką języka a funkcjonowaniem mózgu. Dla mnie lektura była interesująca. Jedne informacje były dla mnie znane, ale parę rzeczy sobie uświadomiłam, albo spojrzałam na nie z innej perspektywy. Podczas czytania wyczuwa się, że autorka jest zafascynowana omawianym tematem. Ma się wrażenie, jakby z książki płynęła jakaś pozytywna energia zachęcająca do ciekawości świata, języka, poszerzania horyzontów, bo na to nigdy nie jest za późno. Według mnie to ogromna zaleta tej książki.



Tytuł: Języczni. Co język robi naszej głowie
Autor: Jagoda Ratajczak
Wydawnictwo: Karakter
Data wydania: kwiecień 2020
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-66147-32-4

sobota, 29 sierpnia 2020

Z cyklu: kreatywne robótki

Bohaterem dzisiejszego dnia jest skrzyneczka. Jej wymiary to 27x17x12 cm. Jest zatem nieduża, ale doskonale nada się, dla przykładu, by umieścić w niej doniczki z ziołami czy owoce. Zresztą każdy z pewnością znalazłby dla takiego kwiatowego pojemnika swoje własne zastosowanie, prawda?



wtorek, 14 stycznia 2020

Wszyscy jesteśmy cyborgami - Michał R. Wiśniewski

Dzieje internetu

Tekst powstał w ramach współpracy z Szortal.

Chcesz znaleźć jakąś informację? Dowiedzieć się o nowych odkryciach? Nic prostszego. Odpalasz laptop/tablet/smartfon i już śmigasz w nieograniczonych pokładach wiedzy (co prawda czasem można mieć wątpliwości co do jej jakości, ale to już inna kwestia). Masz ochotę obejrzeć serial? Posłuchać muzyki? Poznać kogoś z drugiego końca świata? A może chcesz zrobić przelew albo kupić coś bez wychodzenia z domu? Ciach, mach, zrobione! W dzisiejszych czasach internet wydaje się być czymś naturalnym i niezbędnym. Trudno sobie wyobrazić (albo przypomnieć w przypadku starszego pokolenia), że kiedyś go nie było. A jednak. To nie jest medium, które powstało z dnia na dzień. Ten znany nam dziś internet powstawał stopniowo, ewoluował w wielką sieć, w której tkwimy wszyscy. Jak do tego doszło? O tym właśnie opowiada książka „Wszyscy jesteśmy cyborgami”.

Podtytuł niniejszej pozycji brzmi: „Jak internet zmienił Polskę”. Jak zatem się domyślacie, Michał R. Wiśniewski snuje opowieść o tym wszechobecnym medium z perspektywy bliskiej każdemu z nas, z naszego, że tak się wyrażę „podwórka”. Ale nie tylko. Można również powiedzieć, że jest to sentymentalna podróż w przeszłość samego autora. Mamy tu wiele osobistych elementów – relacji, odczuć i przemyśleń osoby, która bacznie obserwowała rozwój internetu od samego początku jego istnienia. Dla mnie to plus. Dzięki temu historia nabrała życia i autentyczności. Przestała być jedynie suchym opisem zjawisk.

Książka zaczyna się od wspomnień o telewizji – tym pierwszym oknie na świat i potrzebie interakcji, w wyniku której pojawiły się np. pomysły telefonów do studia czy głosowania SMS-owe. Kiedy pojawił się internet, okazało się, że jest tam wszystko, co do tej pory oferowała telewizja: informacja, kultura, rozrywka, sport, a nawet więcej, bo „internet jest przede wszystkim siecią społeczną” (s. 24). Przeczytać zatem można o blogowaniu, memach, hejtach, youtuberach czy Facebooku. O początkowej anonimowości, której bardzo łatwo się pozbyliśmy oraz o doxxingu. O dzieciach w sieci, które niejednokrotnie trafiają do niej jeszcze w niemowlęctwie (tzw. sharenting), a także o seniorach, miłości z internetu, mniejszościach i wielu innych zjawiskach.

Czy można powiedzieć, że internet jest jednoznacznie zły lub dobry? Oczywiście, że nie: „Sieć podzieliła się na bańki, nie zawsze hermetyczne, ale wpływające na rzeczywistość. [...] Nie zniósł też (internet) podziałów klasowych, wiekowych i płciowych” (s. 19). Nie brakuje w nim rasistów, nienawiści, nietolerancji, płytkich relacji. Ale to tylko jedna strona medalu. Internet przyniósł też wiele korzyści, jak chociażby dostęp do informacji, muzyki, seriali czy książek. Ułatwia poruszanie się w mieście czy zakupy bez stania w kolejkach. Nie zastąpi rozmów i spotkań na żywo, ale gdy nie ma takiej możliwości, bo np. rodzina mieszka daleko, to zawsze można zobaczyć się chociaż online. Są zatem plusy i minusy. A jak będzie w przyszłości? Może jednak internet kiedyś prawdziwie nas zjednoczy? Sprawi, że świat stanie się lepszy? Kto wie? Na razie jedyne, co można zrobić, to korzystać z niego z większym rozsądkiem i świadomością. 

„Wszyscy jesteśmy cyborgami” naprawdę dobrze mi się czytało. Dowiedziałam się też paru ciekawych rzeczy. Trzeba przyznać, że Michał R. Wiśniewski nie tylko bardzo dobrze zna się na temacie, ale również jest to dla niego zagadnienie fascynujące. Dla starszych czytelników, podobnie jak dla autora, może to być taka nieco sentymentalna lektura, a dla młodszych – swego rodzaju kompendium o dziejach internetu i naszej w nim bytności. 



Tytuł: Wszyscy jesteśmy cyborgami. Jak internet zmienił Polskę
Autor: Michał R. Wiśniewski
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: październik 2019
Liczba stron: 248
ISBN: 978-83-8049-938-6